OK
Cztery powody, dla których dołączyłem do SRE

Cztery powody, dla których dołączyłem do SRE

Cztery powody, dla których dołączyłem do SRE

Pod koniec 2020, roku pandemii, zdecydowałem, że czas na nowe wyzwania i powrót bliżej technologii. W IDEMIA jest wiele możliwości rozwoju kariery, natomiast jak tylko pojawiły się pierwsze szczegóły odnośnie roli w SRE (Site Reliability Engineering) byłem pewien, jaki powinien być mój następny krok. To było to uczucie bycia we właściwym miejscu w odpowiednim czasie. Dla wielu z moich kolegów, a także być może dla Was, SRE jest tematem nowym, dlatego postanowiłem podzielić się moimi przemyśleniami, dlaczego dołączenie do SRE to najlepszy możliwy wybór. 

Powód 1. Hands on 

Bycie Product Ownerem dostarczało mi wielu możliwości kreowania produktu, budowania od podstaw, obserwowania jak poszczególne decyzje wpływają na końcowy kształt produktu a także na jego odbiór. Było wiele przyjemnych chwil, kiedy ciężka praca włożona wcześniej procentowała i wizualizowała się już w skończonym dziele. Nie mogłem jednak powiedzieć, że było to tzw. „hands on”. Zawsze był inna osoba, która idee, myśli, pomysły przekłuwała na program czy produkt. Ci z Was, którzy jesteście programistami lub w inny sposób jesteście zaangażowani w budowę rozwiązań informatycznych, nie tyle wiecie co to znaczy, ale znacie uczucie bycia całym w wykonywanej pracy. Ten moment, w którym świat poza ekranem i klawiaturą przestaje istnieć, a komputer staje się bardzo potężną częścią Was. Za tym tęskniłem… 

Powód 2. Nowe zabawki 

Drugi w kolejności powód jest dość oczywisty zważywszy na to, że w tym roku obracam 40 lat. Nowe zabawki. Serwery, chmury, technologie, deploymenty i wszystko co się z tym wiąże. Nie ma lepszego miejsca na świecie, żeby tego wszystkiego dotknąć niż SRE. Nikt, żaden developer, architekt, nie będzie miał tyle styczności z tym wszystkim co my, ludzie SRE. Oczywiście jest to takie małżeństwo na dobre i złe. Fajnie się będzie pobawić nowinkami, ale już czuję te godziny spędzone na badaniu co poszło nie tak, dlaczego powinno działać, a nie działa, dlaczego teoria mówi jedno a praktyka pokazuje drugie. Nie wszyscy to rozumieją, ale ja to kocham. 

Powód 3. Niezałatwione sprawy 

W mojej pierwszej pracy w IT trafiłem do „Działu Utrzymania”. Naszym zadaniem było wdrażanie rozwiązań przygotowanych przez developerów oraz za wszelką cenę zapewnienie, że system jest dostępny, a jeżeli przypadkiem coś by się  wydarzyło, możliwie szybkie przywrócenie do poprawności działania. Budowaliśmy narzędzia do monitoringu, analizowaliśmy i poprawialiśmy kod szczególnie tam, gdzie był on niewydajny lub zbyt często awaryjny, ale przede wszystkim dostarczaliśmy developerom „feedback” z produkcji podczas długich i często w 'hiszpańskim stylu’ prowadzonych dyskusji. Byliśmy dla nich partnerem – choć niezbyt lubianym, bo zbyt dużo narzekaliśmy na to, że system nie działa przez ich głupie błędy. Odszedłem, ponieważ duża presja ze strony klienta w połączeniu z silną kontrą zespołów developerskich oraz brakiem ogólnie przyjętego standardu pracy w ramach utrzymania produkcji (teraz możemy powiedzieć brakiem SRE) stała się nie do zniesienia. Dlaczego wróciłem? Model SRE jest dla mnie kontynuacją tego co robiłem te kilka lat temu, z tą różnicą, że już praktycznie nikt nie ma wątpliwości, jak ważną rolę pełni. Teraz mam do dyspozycji, poza swoimi doświadczeniami, prace Google i innych inżynierów SRE, którzy otwarcie dzielą się, co działa, a co nie. Mam konkretny i sprawdzony model jak wszystko poukładać. 

Powód 4. Ludzie 

Ostatni powód, jak to zwykle bywa, jest dla mnie jednym z najważniejszych. Co jest wyjątkowego w ludziach, którzy tworzą SRE? Energia oraz odwaga w połączeniu z pewnością siebie. To trochę tak jak w wojsku. Są jednostki piechoty, czołgiści, ale też są jednostki specjalne. SRE to właśnie takie zielone berety w świecie IT. Nie ma rzeczy niemożliwych i jak w tej anegdocie problemy bardzo trudne rozwiązujemy od ręki, a te niemożliwe do rozwiązania na następny dzień roboczy. SRE to swego rodzaju mentalność, która udziela się wszystkim i której można się nauczyć. 

Czy w takim razie żałuję, że trzy lata spędziłem w roli PO (Product Owner)? Absolutnie nie! Doświadczenia, które zdobyłem są bezcenne i z pełną premedytacją zamierzam je wykorzystać!

ul. Jaracza 62
90-251 Łódź